Wydarzenia
z przeszłości kształtują człowieka. Wszystko, co dotyka go
głębiej, ma swoje skutki w przyszłości. Gdy masz trzynaście lat
to albo zawierasz nowe przyjaźnie, albo już masz swoją grupkę, z
którą trzymasz się razem. Robicie śmieszne rzeczy, nieważne,
nieistotne, ale razem. Na całe życie.
Później się nieco wszystko komplikuje. Gdy raz coś dotknęło cię
w takim stopniu nie sposób o tym zapomnieć i odciska to zauważalne
piętno, może nie teraz, ale za lat kilka się to dostrzega. Potem
gdy masz siedemnaście lat wyłamujesz się. Jesteś ponad zasadami,
czy regulaminami, nie dajesz się ograniczać. Czujesz się dorosły
i wolny. Wszystko co robisz uważasz, że jest dla ciebie dobre i na
nic ci morały starszych, bo wtedy tylko łamiesz ewentualne
obietnice z premedytacją. Żyjesz całkowicie po swojemu. Nie dbasz
o nic, bo nikomu nie pozwalasz dbać o siebie. Zamykasz się
twierdząc, że już nadszedł ten czas, kiedy śmiało możesz
nazwać się osobą dorosłą, całkowicie za siebie odpowiedzialną.
Słowa
tracą na znaczeniu.
A
później nadchodzą kolejne wydarzenia, które wprowadzają zamęt w
twoim życiu. Wcześniej uważałaś że masz całkowitą kontrolę i
nawet otumaniona prochami, balansująca niebezpiecznie wydawałaś
się sobie panią i władcą. Na takie rzeczy jednak wpływu nie
masz. Gdy masz siedemnaście lat twoim najczęstszym zajęciem są
kłótnie. Z rodzicami. Jesteś w nich mistrzem, nikt przecież nie
będzie cię ograniczał. Przekręcając klamkę w drzwiach, mijając
próg i wchodząc do jasno oświetlonego salonu już wiesz, że w
swoim pokoju zamkniesz się dopiero za kilka minut, po tym jak
skończysz kolejną kłótnię. Nawet cię to bawi. A później nie
jest już ci do śmiechu. Nie kiedy wszystko się kończy i najgorsze
co cię dotychczas spotkało jest zamknięte w słowach twoi rodzice
mieli wypadek.
Nonono, ciekawie się zaczęło. :) Czekam na nexta. :)
OdpowiedzUsuńJuż współczuje tej dziewczynie. Gratuluję, bo fajnie się zaczyna!
OdpowiedzUsuńInformuję ze jest nowy rozdział.Zapraszam: http://opowiadanieoonedirectionnn.blogspot.com/
OdpowiedzUsuń